Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sephora. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sephora. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 grudnia 2013

Red Xmas


    Czyli tym razem prosto, a efektownie. Jako baza posłużył mi krwistoczerwony lakier Sephora L03 pochodzący ze starej serii (nie wiem czy jest dostępny/jakie ma oznaczenie po zmianie opakowań).


    Na palcu serdecznym dodałam czerwone holo, które w sztucznym świetle dawało całkiem przyzwoity efekt. Całość tradycyjnie pokryta Seche Vite. Niestety w krótkim czasie powierzchnia niesamowicie się porysowała przez co całość prezentowała się dość niechlujnie. 



  

czwartek, 6 czerwca 2013

Sephora Nail Polish no 70


   Muszę przyznać, że lakier ten na swoją kolej czekał naprawdę długo. Kupiłam, wrzuciłam do koszyczka z lakierami do recenzji i całkowicie go ignorowałam przez jakieś pół roku. Dopiero niedawno dostał swoją szansę.
   Numer 70 jest to ciemny granat/fiolet z mnóstwem kolorowych drobinek utrzymanych w tonacji granatu, fioletu i srebra. Pojemność sephorowych maluchów to 5 ml (cena - ok. 20zł). Lakier jest dość gęsty (nie mylić z problematycznie gęstym) przez co już jedna warstwa daje całkiem przyzwoite krycie. Pędzelek jest bardzo podobny do tych dołączonych do lakierów Miss Sporty (spłaszczony, lekko zaokrąglony na końcu) jednak znacznie wygodniejszy. Bez problemu manewruje się nim przy skórkach. Po całkowitym wyschnięciem daje półmatowy efekt. Na moich paznokciach standardowo dwie warstwy przykryte Seche Vite.







   Muszę przyznać, że efekt bardzo mi się podoba. Jednak lakier ten ma wielki minus - zdziera się jak szalony. Już po kilku godzinach od pomalowania miałam starte końcówki. Wytrzymał 3 dni po czym go zmyłam, ponieważ zaczynał wyglądać niechlujnie. Inne (tańsze) lakiery trzymają się na moich paznokciach ok tygodnia, więc sephorowy lakier otrzymuje słaby wynik. Jednym słowem - dobry, ale jako lakier "okazjonalny", do dłuższego noszenia odradzam.

A jakie Wy macie odczucia co do lakierów Sephora? Lubicie, a może całkowicie Was rozczarowały?

sobota, 10 listopada 2012

Zmierzch z Sephory

Nie lubię czerwonych lakierów. Po prostu nie pasuję do moich paznokci. Ten kolor kupiłam pod wpływem chwili, ot weszłam do Sephory, popatrzyłam na Hoolę Benefitu (zawsze widzi mi się strasznie jasna) zobaczyłam lakier, kupiłam lakier. Dopiero w drodze do domu uświadomiłam sobie przecież ja nie noszę czerwonych lakierów! Po fakcie. Ale kiedy pomalowałam nim paznokcie przepadłam. Kolor jest obłędny, ciemna czerwień, wino. Elegancki i z klasą. Zresztą same zobaczycie.

Według wizaż.pl jest to koloryzująca odżywka do paznokci:
Koloryzujące odżywki do paznokci. Wzmacniają płytkę, odżywiają paznokieć, wygładzają i chronią. Przy regularnym stosowaniu paznokcie stają się mocniejsze, twardsze i odporne na łamanie i rozdwajanie. Dostępne w kilku delikatnych, pastelowych odcieniach.

Pojemność i cena: 10 ml/30 zł
Pędzelek: Tradycyjny
Konsystencja: Idealna. Nie za rzadka nie za gęsta
Krycie: Jedna warstwa. Przy drugiej ten kolor jest za ciemny - taka bardziej czerń z czerwonymi tonami.
Wytrzymałość: Po tygodniu (na zdjęciach) końcówki zaczęły się ścierać.





Efekt na paznokciach - według mnie obłędny. Nawet bez topu miał ładny połysk. Coś czuję, że będzie mi często towarzyszył










czwartek, 1 listopada 2012

Ulubieńcy października


Jako, że od dziś mamy już listopad czas na przedstawienie ulubieńców. Nie ma ich dużo, ale są to produkty, które kocham całym sercem.

Nie pokazuję żadnego podkładu, ponieważ w październiku starałam się polubić z Pharmaceris i Ingrid, ale żaden nie zasłużył, aby się tu znaleźć.


Niekwestionowany numer jeden - korektor Janssen (nr 2) pokazywany dawno, dawno temu. Na początku się nie lubiliśmy, może ze względu na porę roku. Od września używam praktycznie codziennie. Ubytek jest minimalny. Myślę, że starczy następne pół roku, a moja wersja to połowa opakowania! Kocham go za ten cudowny żółty kolor, mega wydajność i stosunkowo niską cenę jak na taki wieczny produkt (ok 40 zł/ 5 ml)



W kategorii cienie - zdecydowanie Inglot! Cała paletka jest przeze mnie maltretowana praktycznie codziennie.
Cień Wibo z najnowszej kolekcji nazywający się Spanish Love to mój faworyt w dziedzinie podkreślania brwi (ta ciemniejsza połówka oczywiście)


Na rzęsach już drugi miesiąc gości Essence Multi Action False Lashes. Był zachwyt, było rozczarowanie i powrót zachwytu.


Carmex, czyli moje codzienne must have.

Pomadkowy ulubieniec to zdecydowanie czerwień  Inglot nr 860. Nie solo, ale jako dodatek do praktycznie wszystkiego, co nakładałam na usta (o ile coś nakładałam)

Lakierowi ulubieńcy to top Essence (który jest fenomenalny i zużyłam już ponad połowę buteleczki) i stosunkowo nowy nabytek czyli lakier Sephora nr 01. Może pomalowałam nim paznokcie tylko raz, ale całkowicie mnie zachwycił i wybaczam mu wszystkie wady. Recenzja już wkrótce.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...