A dziś z post z serii o tych co się chwalą, czyli moje ostatnie zakupy.
Mało tekstu trochę zdjęć i zabieram się za recenzję pomadki Kobo i kilka innych.
| Wszystko razem zbiorowo |
W końcu udało mi się kupić farby akrylowe :) Zbierałam się do zakupy naprawdę długi czas. Teraz tylko czekam na pędzelki i zaczynamy zabawę z one stroke i innymi mazidłami, których efekty na pewno Wam przedstawię :)
Zmywacz Isany w ekonomicznym opakowaniu. Bardzo lubię ten zmywacz. Bardzo dobrze radzi sobie z lakierami i w dodatku jest niedrogi i ma ładny zapach.
Odżywka Eveline, której recenzja jest w toku tworzenia, bo ten produkt jest GE-NIAL-NY! Moje drugie opakowanie.
Zestaw do stempelków i tu moje pytanie do Was - Czy do tego potrzeba specjalnego lakieru? Na YouTube widziałam, że dziewczyny radziły sobie z lakierami Miss Sporty, a ja jedyne co udało mi się stworzyć to piękne rysy na tym blaszkowym czymś. Czy to mój zestaw jest wadliwy czy ja po prostu nie potrafię ?
Dodatkowo cyrkonie i dwa lakiery Miss Sporty.
Ostatnimi czasy w moje ręce wpadły dwa podkłady - Rimmel Wake Me Up, który na razie jest delikatnie za ciemny więc poczeka do momentu aż się troszkę opalę i osławiony Revlon Colorstay w odcieniu 180, który jest dla mnie stworzony (odcień, nie sam podkład, który raz kocham a raz nienawidzę). W pojemniczku po EDM odlewka BB creamu Garniera od mojej Igi, której serdecznie dziękuję :* Co do samego produktu to jestem w fazie testów i jestem pozytywnie zaskoczona.
W tle puder Affinitone Maybelline, który kupiłam skuszona promocją i zachwytem nad podkładem z tej serii (KLIK).
Dodatkowo Tusz IsaDory z przeprosinowej akcji KissBoxa (z którego zrezygnowałam, widząc ostatnie pudełko - nie żałuję), błyszczyk Astora i Safari oraz produkt zdobyty dzięki pomocy Martyny (cmok:*) - zielony korektor Delii. Odkąd przeczytałam recenzję Shopaholic Dream (KLIK do recenzji) nie mogłam przestać o nim myśleć i w końcu po wielu trudach udało się!
A teraz wszystko inne, czyli Perfumy Bi-Es o totalnie nie podróbkowej nazwie Ti Amo Ti Amo i zapachu dość podobnym do moich ukochanych amorków, żel antybakteryjny oraz krem o cudownym zapachu, który uzależnia.
Świeczka z Biedronki, kupiona pod wpływem cudownego zapachu, który niestety gdzieś się uwalnia i znika :(
I zakupy dnia dzisiejszego. O tych perfumach przeczytałam na blogu Planet Quera. Porównywała ten zapach z Escadą. Szczerze, nie jestem wielką wielbicielką tego zapachu, ale nuty zapachowe mi się spodobały a nie mam nic wakacyjnego na stanie (może oprócz bzu Yves Rocher, ale one kojarzą mi się nie wiem dlaczego z zimą i wtedy właśnie najchętniej ich używam). W Rossmanie okazało się, że są przecienione (nie było żadnej informacji na sklepie dowiedziałam się dopiero przy kasie) i za to cudo zapłaciłam 15 zł. Od tego momentu siedzę i je wącham bo zapach choć delikatny, kwiatowy, (mnie miłośniczce przesadnie ciężkich zapachów) baaardzo się podoba. Dodatkowo zabrałam z półki lakier Wibo w pięknym niebiesko-brokatowym odcieniu.
A miało być mało tekstu... Mam nadzieję, że dotrwałyście do końca :)