To było chyba oczywiste, że jako pierwszy na paznokciach zagości mój kolor :)
Rozbielony niebieski zmieszany z odrobiną zieleni to dla mnie kwintesencja wiosny i lata. Kolor optymistyczny i rzucający się w oczy, jednak nie krzykliwy. Całkowicie kremowy, bez żadnych drobinek.
Taki właśnie był mój zamysł przy tworzeniu koloru do kolekcji. Mam nadzieje, że się udało.
Buteleczka bardzo przypomina te z kolekcji Express Growth, jednak tutaj na zakrętce znajdziemy własnoręczny autograf twórczyni koloru oraz adres jej bloga - w tym wypadku mój.
Z tyłu buteleczki znajdziemy informację o tym kto wybrał dla Was odcień, nazwę lakieru i QR kod przekierowujący na mojego bloga.
Pędzelek jest równo ścięty i dość wąski co jednak jet tu dużym plusem.
Pierwszym zaskoczeniem była dla mnie gęstość lakieru. Jestem przyzwyczajona do tych mniej gęstych, przez co na początku nakładanie go nie szło mi zbyt dobrze, ale praktyka czyni mistrza :)
Plusem jest to, że przy cienkich warstwach dobrze kryje.
Mała wskazówka: Najlepiej nakładać go cienkimi warstwami. Wtedy unikniemy wszystkich przykrych niespodzianek i nie będziemy czekać wieczności na wyschnięcie.
Dane techniczne:
Pędzelek: Długi, cienki.
Konsystencja: Gęsta.
Krycie: dwie cieniutkie warstwy dla pełnego krycia
Cena: 5,69zł/szt
Gdzie: Drogerie Rossmann (od marca do sierpnia - edycja limitowana)
Muszę przyznać, że było mi dość ciężko dobrze ująć kolor. Myślę, że najlepiej odzwierciedlają go zdjęcia z lampą.
I jak Wam się podoba?
Dodatkowo mam dla Was informację, że już niedługo będziecie mogły zgarnąć kilka egzemplarzy Blue Lake, więc bądźcie czujne :) Oczywiście zaplanowałam też coś dla moich stałych komentatorek!
sobota, 16 lutego 2013
czwartek, 14 lutego 2013
Przybyły
Był Sleek. Obiecuje, ze wróci, ale muszę się jak najszybciej podzielić z Wami informacją, że Pierwsze Polskie Blogerskie Lakiery właśnie przybyły!
Z racji tego, że jeszcze trzęsą mi się ręce z ekscytacji, a kurier uznał mnie pewnie za niestabilną umysłowo zapraszam od razu do zdjęć.
Oto i wyczekiwane pudełko i chyba najszybciej przeze mnie otworzone pudełko. Taśma fruwała po całym pokoju :)
Dwa pierwsze lakiery tak leżą bez ładu i składu, bo zdążyłam już je rozpakować zanim przypomniałam sobie o zdjęciu.
Przed Wami raj lakieroholiczki.
Kolekcja na żywo prezentuje się jeszcze lepiej niż na zapowiedziach! Lakiery są OBŁĘDNE! I nie muszę bankrutować, żeby kupić pozostałe kolory z kolekcji, bo nasza kochana firma Wibo zadbała o swoje biorące udział w akcji tworzenia kolekcji Ambasadorki i przysłała całą kolekcję. Dziękuje w imię (chyba) nas wszystkich!
A teraz "moje dzieci" w liczbie sztuk - wiele.
A na koniec mój zdezorientowany kontroler przesyłek :)
poniedziałek, 11 lutego 2013
Wibo Nail Obssesion Gel Like i mój skromny udział w tworzeniu kolekcji
Ten przydługi tytuł mówi sam za siebie :)
Najnowsze informacje z frontu to takie, że firma Wibo na początku marca wypuści nową kolekcję lakierów zaprojektowanych przez blogerki, w tym także przeze mnie.
W kolekcji lakierów Gel Like znajdziecie 10 odcieni
'Mój'odcień to Blue Lake.
Lakiery będą miały żelową konsystencję (formuła lakieru oparta jest na bazie o wysokim połysku i trwałości, imitującej lakier żelowy), będą kosztować 5,69zł/szt i dostępne będą w sieci Rossmann od marca do sierpnia.
I jak, macie zamiar kupić jakiś lakier z tej kolekcji Wibo?
sobota, 9 lutego 2013
Color Club po raz trzeci + przypomnienie o rozdaniu
Tym razem kolor kameleon.
W buteleczce wygląda na brąz z dużą dawką zieleni, która jednak znika na paznokciach...
Pędzelek standardowy, długi, dość cienki, równo ścięty. Operuje się nim bardzo dobrze.
Kolor dla mnie to pomieszanie brązu, czerwieni i zielonego. Na paznokciach dominuje w nim brąz, reszta pojawia się tylko pod odpowiednim kątem patrzenia.
| Okropne skórki... |
Dane techniczne:
Pędzelek: Standardowy - długi, cienki, prosto ścięty
Konsystencja: Typowa, nie za gęsty, nie za rzadki. Nie rozlewa się po skórkach.
Krycie: dwie średniej grubości warstwy dla pełnego krycia
Wytrzymałość: Z Seche powinien wytrzymać tydzień. Solo - nie wiem, bo nie wyobrażam już sobie mani bez seche :)
A teraz zasypię Was całą masą zdjęć pod różnym kątęm, aby pokazać jego kameleonowość:
I jak Wam się podoba?
Przypominam także, że jeszcze do czwartku możecie zgłaszać się do Wibo-rozdania:
czwartek, 7 lutego 2013
Janssen Perfect Blend Perfect Cover Cream nr 2
Czyli dziś o korektorze. I to nie byle jakim, bo o tym, który podbił moje serce i obecnie jest moim KWC.
Moje początki z korektorem Janssen nie były łatwe. Pierwszy raz pokazywałam Wam go TUTAJ. Na początku nie lubiłam go, wydawał mi się mega ciężki i w ogóle byłam na nie. Teraz nie wyobrażam sobie bez niego porannego makijażu.
Z wizaż.pl:
PERFECT COVER CREAM jest dostępny w 6 odcieniach (od białego przez zielony do ciemnego brazu). Może pełnić rolę korektora (odpowiedni do potrzeb kolor nakładamy na miejsca, które chcemy skorygować) lub podkładu pod makijaż (mieszając różne kolory możemy skomponować odpowiedni dla skóry odcień). Świetnie pełni rolę bazy pod cienie! Rewelacyjnie tuszuje wszystkie zmiany BARWNIKOWE skóry (cienie pod oczami, pękające naczynka, przebarwienia potrądzikowe, słoneczne i starcze, ...)
Ma stałą konsystencję, jest baardzo wydajny!
Dobrze nałożony nie daje efektu "MASKI".
Korektor dostępny jest w 6 kolorach (biały, zielony + reszta naturalnych kolorów). Ja posiadam nr 2, czyli kolor średni/jasny o mocno żółtym barwniku.
Z danych technicznych, dostajemy go w wersji 5 ml słoiczka. Niestety nie pokażę Wam go, ponieważ sama posiadam połówkę produktu w zastępczym opakowaniu. Pewnie pomyślicie, że 2,5 ml korektora to bardzo mało. Nic bardziej mylnego! Męczę go praktycznie dzień w dzień od pół roku i nie zużyłam nawet połowy (czyli 1/4 pełnego produktu). Jest bardzo, bardzo wydajny. Wpływa na to także jego gęsta, konsystencja. W zimę potrafi być dość oporny, ale wystarczy położyć go na chwilę w ciepłe miejsce ( ja kładę go na kaloryfer) i ma konsystencję masełka :)
Jego największym plusem jest krycie. FE-NO-ME-NAL-NE! Zakrywa praktycznie wszystko co chcemy zakryć.
Nie testowałam go jako bazy pod cienie, więc w tej kwestii się nie wypowiem.
Plusy:
+ krycie!
+ nie wysusza
+ wydajność
+ długo się utrzymuje (potrafi sobie radzić nawet w kontakcie z niewielką ilością wody)
+ proporcja cena/wydajność
Minusy:
- dostępność (allegro)
- czasami potrafi się 'odciąć' od skóry tworząc zółty placek (trzeba wprawy przy nakładaniu)
- potrafi pokreślić pory (nie kierujcie się tutaj moimi na zdjęciu - walka trwa!)
A teraz czas na zdjęcia. Oglądacie na własną odpowiedzialność.
Jednym słowem, polecam!
Korektor ten możemy kupić przez internet, a jego cena to około 40 zł, co przy tej wydajności nie jest minusem. Uważam, że najlepiej kupić go na pół (a nawet podzielić na cztery osoby!) z koleżanką, bo możemy mieć problem z jego zużyciem przed upłynięciem terminu ważności.
Moje początki z korektorem Janssen nie były łatwe. Pierwszy raz pokazywałam Wam go TUTAJ. Na początku nie lubiłam go, wydawał mi się mega ciężki i w ogóle byłam na nie. Teraz nie wyobrażam sobie bez niego porannego makijażu.
Z wizaż.pl:
PERFECT COVER CREAM jest dostępny w 6 odcieniach (od białego przez zielony do ciemnego brazu). Może pełnić rolę korektora (odpowiedni do potrzeb kolor nakładamy na miejsca, które chcemy skorygować) lub podkładu pod makijaż (mieszając różne kolory możemy skomponować odpowiedni dla skóry odcień). Świetnie pełni rolę bazy pod cienie! Rewelacyjnie tuszuje wszystkie zmiany BARWNIKOWE skóry (cienie pod oczami, pękające naczynka, przebarwienia potrądzikowe, słoneczne i starcze, ...)
Ma stałą konsystencję, jest baardzo wydajny!
Dobrze nałożony nie daje efektu "MASKI".
Korektor dostępny jest w 6 kolorach (biały, zielony + reszta naturalnych kolorów). Ja posiadam nr 2, czyli kolor średni/jasny o mocno żółtym barwniku.
Z danych technicznych, dostajemy go w wersji 5 ml słoiczka. Niestety nie pokażę Wam go, ponieważ sama posiadam połówkę produktu w zastępczym opakowaniu. Pewnie pomyślicie, że 2,5 ml korektora to bardzo mało. Nic bardziej mylnego! Męczę go praktycznie dzień w dzień od pół roku i nie zużyłam nawet połowy (czyli 1/4 pełnego produktu). Jest bardzo, bardzo wydajny. Wpływa na to także jego gęsta, konsystencja. W zimę potrafi być dość oporny, ale wystarczy położyć go na chwilę w ciepłe miejsce ( ja kładę go na kaloryfer) i ma konsystencję masełka :)
Jego największym plusem jest krycie. FE-NO-ME-NAL-NE! Zakrywa praktycznie wszystko co chcemy zakryć.
Nie testowałam go jako bazy pod cienie, więc w tej kwestii się nie wypowiem.
Plusy:
+ krycie!
+ nie wysusza
+ wydajność
+ długo się utrzymuje (potrafi sobie radzić nawet w kontakcie z niewielką ilością wody)
+ proporcja cena/wydajność
Minusy:
- dostępność (allegro)
- czasami potrafi się 'odciąć' od skóry tworząc zółty placek (trzeba wprawy przy nakładaniu)
- potrafi pokreślić pory (nie kierujcie się tutaj moimi na zdjęciu - walka trwa!)
A teraz czas na zdjęcia. Oglądacie na własną odpowiedzialność.
Bez niczego:
Korektor:
Korektor + MAC F&B (czyli podkład o bardzo delikatnym kryciu)
Jednym słowem, polecam!
Korektor ten możemy kupić przez internet, a jego cena to około 40 zł, co przy tej wydajności nie jest minusem. Uważam, że najlepiej kupić go na pół (a nawet podzielić na cztery osoby!) z koleżanką, bo możemy mieć problem z jego zużyciem przed upłynięciem terminu ważności.
wtorek, 5 lutego 2013
white&yellow
Ostatnio jest mnie tu naprawdę mało, ale postaram się to jak najszybciej zmienić. Dziś jednak post na szybko. Przed Wami paznokcie, które ostatnio mi towarzyszyły.
Biały lakier: Wibo French Manicure nr 1
Żółty lakier: Golden Rose seria proteinowa nr 323
Dlaczego tak?
Szczerze, nie wiem.
Powiedzmy, że to zamysł twórczy mojej artystycznej strony ;]
Biały lakier: Wibo French Manicure nr 1
Żółty lakier: Golden Rose seria proteinowa nr 323
Przypominam także o rozdaniu do którego możecie się zgłaszać jeszcze przez ponad tydzień!
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)


