Bardzo nie lubię pisać niepochlebnych recenzji i najchętniej kosmetyki, które mi podpadną nie doczekują się publikacji. Ale nie można pisać tylko o dobrych rzeczach, tak więc dziś przed wami najnowszy winowajca - suchy szampon Batiste.
O suchych szamponach tej firmy słyszałam już od dawna, ale dopiero niedawno zdecydowałam się na zakup. Wybrałam wersję XXL Volume ze względu na to, że to w jego wypadku producent obiecuje nam efekt mega push-up na głowie. Kiedy nosiłam włosy względnie krótkie nie miałam problemu z oklapniętymi włosami u podstawy, jednak przy obecnej długości (powoli dobijam do 50 cm) zaczyna mnie to powoli irytować. Dlatego też zdecydowałam się na szampon z dodatkiem lakieru.
Instrukcja jest banalnie prosta. Wystarczy spsikać włosy z odległości 30cm, wmasować, uczesać i po minucie możemy cieszyć się fryzurą z mega objętością. Łatwizna prawda?
Do tego momentu tak. Problemy zaczynają się właśnie teraz. Producent obiecuje nam natychmiastowe odświeżenie (tutaj się zgodzę) bez użycia wody, włosy mają stać się puszyste i jedwabiście miękkie. Do tych dwóch punktów się przyczepie. Moje włosy praktycznie wcale się nie uniosły. (już samym lakierem uzyskałabym lepszy efekt), nie stały się jedwabiście miękkie (choć tego się nawet nie spodziewałam). Najgorsze przyszło 2 godziny później. Co ważne - aplikowałam szampon na włosy naturalnie pofalowane, czyli jakąś swoją objętość posiadające) Takich oklapniętych włosów nie miałam jeszcze nigdy! wyglądały jak wyprostowane na płasko u nasady i pokręcone na długości... Efekt był okropny! W dodatku lekko mnie uczulił (tu go nie winię, bo uczula mnie prawie wszystko).
Tak więc ja mówię nie dla Batiste i wcale nie zamierzam dawać mu drugiej szansy. XXL Volume ląduje w wyprzedażowej zakładce, jeśli któraś z Was ma na niego ochotę.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Batiste. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Batiste. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 24 marca 2013
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)